Czyli piękny przykład, jakim psikusem dla firmy może być jedno, źle napisane hasło reklamowe.
Fragment listu do pewnego producenta papieru toaletowego:
„Z niekłamaną radością przeczytałem hasło, które mówi, że papier toaletowy Velvet nigdy się nie kończy… Jakież było moje zaskoczenie, gdy już po kilku dniach zerwałem z rolki ostatni listek papieru! Jestem przekonany, że stosowałem go zgodnie z zaleceniami producenta, więc jedynym rozwiązaniem wydaje się być wada fabryczna. Na potwierdzenie moich słów wraz z niniejszym listem przesyłam zużytą rolkę, z prośbą o uznanie mojej reklamacji i przesłanie mi dobrze działającej rolki papieru, która nigdy się nie kończy”
Cóż można dodać: kocham takie językowe złośliwości.
Znalezione i polubiane na reklamie po korekcie.
—


CO JESZCZE MOŻESZ ZROBIĆ?