Dlaczego copywriterzy są tacy drodzy?

Każdy biznes zaczyna się od zdrowej, prostej myśli: „ile można na tym zarobić?”. Ewentualnie, w zależności od kręgu kulturowego lub wrodzonego pesymizmu spotyka się wariant; „ile można na tym stracić?”. Logiczne więc, że i w pracy copywritera podstawowym pytaniem jest właśnie: „ile zarobię”, lub inaczej mówiąc: „jak wysoko mogę wycenić swoje usługi”. To w sumie […]

Copywriter od 2005 roku. M.in.: DDB Warszawa, Tipping Sprung (NYC). W międzyczasie; redaktor, wydawca, creative group head itp. Obecnie właściciel agencji brandingowej NIPO.PL.

Każdy biznes zaczyna się od zdrowej, prostej myśli: „ile można na tym zarobić?”. Ewentualnie, w zależności od kręgu kulturowego lub wrodzonego pesymizmu spotyka się wariant; „ile można na tym stracić?”. Logiczne więc, że i w pracy copywritera podstawowym pytaniem jest właśnie: „ile zarobię”, lub inaczej mówiąc: „jak wysoko mogę wycenić swoje usługi”. To w sumie zdrowe upominać się o dobrą pensję, prawda? Jest tylko jeden problem, a w zasadzie dopisek do tej myśli, czasem pojawiający się po podaniu kwoty realizacji; „dlaczego tak dużo?”.

Odpowiedź pierwsza: „to kwestia skali”
Najprostszy, matematyczny argument. Jeśli ktoś wykupuje powierzchnię reklamową za kilkadziesiąt lub kilkaset tysięcy zł (o kampaniach liczonych w milionach już nie mówiąc), raczej nie zaryzykuje, aby w reklamach, których nośniki tyle kosztowały, pojawiły się np. byle jakie hasło. Na logikę: komu opłaca się oszczędzić kilkaset złotych i zamówić hasło za 500 zeta, zamiast za 1500, ale jednocześnie zaryzykować zmarnowanie powierzchni reklamowej zakupionej za grube dziesiątki tysięcy?

Odpowiedź druga: „bo może”
Nie licząc zawodowych świętych, którzy żyją tylko ideałami, a nie pieniążkami, zasadniczo: każdy chce zarabiać jak najwięcej. Więc dlaczego copywriterzy mieliby być tutaj wyjątkiem? Mogą, to zarabiają, nie mogą – biedują jak każdy.

Odpowiedź trzecia: „bo nie zawsze zarabia”
Stabilność finansową budują regularne wpływy. Jeśli są mniej regularne – muszą być wyższe. Dlatego copywriter prowadzący własną działalność, musi w rachunkach wliczyć sobie również sezonowość prac. Mało tego. Konkretne pieniądze zarabia się za przekazanie praw, za przygotowanie propozycji (jeśli ktoś ma tak rozbitą płatność) – o wiele mniejsze. Przykład: 3 miesiące przygotowywania nazw dla nowego produktu chemii gospodarczej. Pierwsze propozycje, drugie propozycje, poprawki, prezentacje, badania focusowe. Co wychodzi na badaniach? Że założony przez firmę, główny benefit (który miał być przemycony w nazwie) kompletnie nie interesuje grupy docelowej. I cała zabawa zaczyna się od nowa. A płatności nadal nie ma. Normalne? Jak najbardziej! Ale to też musi być uwzględnione w cenniku.

Odpowiedź czwarta: „bo nie każdy to potrafi”
Naprawdę – wbrew pozorom, copywriting (na dobrym poziomie) to nie jest umiejętność, którą posiadają wszyscy. Nauczyć się układania cegieł na budowie można dość szybko, sprawności językowej uczy się latami. Studia to za mało, a i one zwykle są niezbędne. Tzn. wiadomo: każdy może napisać tekst i hasło. Ale zrobić „coś”, a zrobić „coś dobrze” to dwie różne rzeczy.

Odpowiedź piąta: „bo poprawki”
Fakt – nie zawsze. Ale często. Czasem wręcz są tak duże, że całą pracę zaczyna się od nowa (jak w podanym już przykładzie całkowitej zmiany briefu po badaniach focusowych). Przy dużych kampaniach, gdy klient planuje kupić media za naprawdę spore pieniądze, często wybiera np. 5 czy 10 propozycję reklamy prasowej. Albo nawet 11, która później wałkowana jest w tą i z powrotem przez kolejny miesiąc. Albo dwa. To też trzeba uwzględnić i w ustalonych warunkach umowy, ale też: właśnie w cenniku.

Tagi:

POST A COMMENT

You must be logged in to post a comment.

KONTAKT

telefon: 502 259 969 (mam zablokowane rozmowy łączące się z numerów zastrzeżonych)
e-mail: banasik @ g.pl adres: ul. Gutta 1/18 | 02-777 Warszawa

web 2.0:
facebook: oficjalnie | prywatnie
inne: LinkedIn | goldenline | twitter | Pinterest

Na bieżąco obserwuj zmiany na stronie za pomocą czytnika RSS:

CV

Słowo klucz: anonimowość. W sieci jest wszechobecna. Oraz: czysto pozorna.

Sam współpracuję z osobami, które dobrze znam
i których umiejętności jestem pewien. Dziwne więc by było, gdybym ukrywał swoje doświadczenie. Zwłaszcza, że prowadzę działalność gospodarczą, więc informacje na mój temat i tak są publiczne.

Moje CV można obejrzeć na tych portalach:
goldenline
Albo pobrać w formacie pdf stąd: CV

BRANDING

12 lat w mediach. 9 lat w reklamie. Miałem dość czasu, aby poznać znakomitych grafików, artów, ilustratorów, accountów i web designerów.

Z kilkoma nadal z przyjemnością współpracuję. Dzięki nim mogę realizować projekty daleko wykraczające poza czysty copywriting.
W zasadzie: jako agencja brandingowa możemy kompleksowo realizować zlecenia reklamowe; od pojedynczego logotypu, przez reklamy prasowe, BTL aż po pełny branding marek i firm.

branding